Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Bowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Bowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

Kilka piosenek na Walentynki

David Bowie - "Valentine's Day"


***

Moby - "Sleep Alone"


***

Outkast - "Happy Valentine's Day"


***

TV on the Radio - "Lover's Day"

poniedziałek, 11 stycznia 2016

"Stars are never sleeping/Dead ones and the living"


Ciąg dalszy żałoby po mistrzu.

Przyznaję - nie wychowywałem się na muzyce Davida Bowiego. Znałem oczywiście "Space Oddity", "Young Americans", "Let's Dance" (to chyba najlepiej) i parę innych, ale naszą znajomość można określić najwyżej jako powierzchowną. Do mojej muzycznej świadomości wdarł się Bowie gwałtownie wraz z wydaniem "The Next Day" oraz wspaniałego "The Stars (Are Out Tonight)". Pózniej była kompilacja "Nothing Has Changed" i poznawanie jego wcześniejszej twórczości. Była "2001: Odyseja kosmiczna" Kubricka, dzięki której zrozumiałem wreszcie "Space Oddity", które to z kolei swym pięknem mnie onieśmieliło - słuchając go czuję się jak major Tom; jakbym dotykał czegoś, co czyni mnie zupełnie bezradnym wobec swej wielkości (i do dziś nie potrafię się przy tym nie wzruszyć). A przez ostatnie dwa dni zdążyłem się niemalże zakochać w "Blackstar".
David Bowie był zawsze jakaś oczywistością. Stałym punktem odniesienia. Kimś, kogo nie może zabraknąć. Teraz go zabrakło i na razie niezbyt mogę sobie wyobrazić jak to w ogóle możliwe.

Początek roku 2016


Odszedł od nas David Bowie, zostawiając na scenie muzycznej wielką wyrwę. Co z tego, że przez ostatnie dwa-trzy lata nas na to przygotowywał, skoro my nadal nie jesteśmy gotowi.
Mały cynik gdzieś we mnie nadal twierdzi, że to wszystko jest genialnym chwytem marketingowym, a Bowie powstanie z martwych - jak Łazarz.

Od dziś nie ma już muzyki.

piątek, 8 sierpnia 2014

David Bowie - Space Oddity


Jedna z najsmutniejszych piosenek Bowiego. Dorównuje jej chyba tylko "Where Are We Now?" z najnowszej płyty - "The Next Day". Ciężko jest mi wysłowić się mając przed sobą tak wspaniały dźwiękowy obraz przedstawiający bezkresny smutek wobec nieskończonego piękna, będącego jednocześnie (a może przede wszystkim) pustką. Bo piękno zazwyczaj jest pustką.

Już jutro: Arcade Fire