Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yasmine Hamdan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yasmine Hamdan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 października 2014

Yasmine Hamdan - Nediya


Czy to w ramach Y.A.S, Soap Kills, czy też twórczości solowej, Yasmine Hamdan nie popełniła jeszcze chyba żadnej słabej piosenki. Sukces spory, ponieważ muzyka, za którą się wzięła, należy raczej do niewdzięcznych. Elektronika z motywami folkloru często może wpadać w kicz (mimo, że u niektórych - np. u M.I.A - jest to proces kontrolowany). Może też być bardzo nieprzystępna dla zwykłego słuchacza. Z muzyką Yasmine tak nie jest - choć momentami słuchacz przeciętny może się tymi arabskimi zaciągami zmęczyć. Niemniej jednak polecam z całego serca, bowiem jest to fantastyczna okazja, by poznać rytmy nowe, do tej pory nieznane, opatrzone pięknym wokalem i świetną warstwą rytmiczną.
Początkującym radziłbym zacząć od "Arabology". O tej płycie już pisałem, ale przypomnę - jest to jedyny album duetu Y.A.S, składającego się ze wspomnianej Yasmine oraz artysty znanego jako Mirwais. Dalej można iść w różne strony - jeśli pragnie się czegoś spokojniejszego, triphopowego, polecałbym raczej muzykę kultowego w Libanie zespołu Soap Kills (przy czym radziłbym zacząć od początku dyskografii - im wcześniejsza płyta, tym lepsza). Jeśli zaś woli się coś bardziej elektronicznego, można od razu przejść do solowej płyty goszczącej tu dziś artystki - "Ya Nass". Tytuł ten towarzyszy tylko nowszej, przeredagowanej wersji albumu. Starsza nosi po prostu tytuł "Yasmine Hamdan" i, z przykrością oznajmiam, jest nie do dostania. Gdyby jednak ktoś jakimś cudem wszedł w jej posiadanie, proszę dać znać, chętnie się poczęstuję.

Ocena: 9/10

Już jutro: Gnarls Barkley

niedziela, 14 września 2014

Y.A.S - Get It Right


Przedwczoraj obejrzałem najnowszy film Jima Jarmuscha, reżysera bardzo związanego z muzyką (w większości jego filmów warstwa muzyczna jest bardzo rozbudowana i starannie dopracowana). Nie inaczej było w przypadku "Only Lovers Left Alive". Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w pewnym momencie (konkretnie w momencie, gdy Eve jedzie do domu Adama) usłyszałem w tle utwór "Gamil" duetu Y.A.S. Zdumienie było o tyle większe, że tego samego dnia w drodze do szkoły słuchałem właśnie ich jedynej płyty - "Arabology". Z początku uznałem, że dobór takiej muzyki w tym fragmencie filmu nie ma szczególnego sensu - wprawdzie jedną z filmowych lokacji był bliskowschodni Tanger, ale ta akurat część miała miejsce w taksówce w Detroit. Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że było to doskonałe posunięcie, mające wprowadzić widza w odpowiedni nastrój. Poza tym (a może przede wszystkim) w dalszej części filmu na ekranie pojawia się Yasmine Hamdan, wokalistka Y.A.S.
Co zaś się tyczy innych muzycznych smaczków w tym obrazie - no cóż, jest tu dom naszego ulubionego Jacka White'a, jest różnica zdań w sprawie legendarnych amerykańskich wytwórni: Motown oraz Stax, jest koncert zespołu White Hills, jest kwartet smyczkowy Schuberta, są piękne gitary... Raj dla konesera muzyki. Chciałoby się mieszkać w pokoju takim jak ten Adama, najlepiej w Detroit właśnie.
Jeszcze kilka słów o Y.A.S: są oni uznawani za duet francuski (ponieważ we Francji został utworzony), choć jedna jego połówka - Mirwais - ma korzenie włosko-afgańskie, a druga - Yasmine Hamdan - pochodzi z Libanu. Na pierwszej i jedynej dotychczas płycie starali się pokazać (przez pryzmat muzyki elektronicznej z wyraźnymi wpływami etnicznej muzyki Bliskiego Wschodu) inną stronę świata arabskiego, stawiając ją w opozycji do stereotypowego obrazu Araba-terrorysty. Wyszło im to świetnie - głównie dzięki wyrazistemu stylowi Mirwaisa i zjawiskowemu wokalowi Yasmine. Polecam posłuchać.

Już jutro: Republika