Powrót do roku 2002.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yasmine Hamdan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yasmine Hamdan. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 sierpnia 2015
niedziela, 26 października 2014
Yasmine Hamdan - Nediya
Czy to w ramach Y.A.S, Soap Kills, czy też twórczości solowej, Yasmine Hamdan nie popełniła jeszcze chyba żadnej słabej piosenki. Sukces spory, ponieważ muzyka, za którą się wzięła, należy raczej do niewdzięcznych. Elektronika z motywami folkloru często może wpadać w kicz (mimo, że u niektórych - np. u M.I.A - jest to proces kontrolowany). Może też być bardzo nieprzystępna dla zwykłego słuchacza. Z muzyką Yasmine tak nie jest - choć momentami słuchacz przeciętny może się tymi arabskimi zaciągami zmęczyć. Niemniej jednak polecam z całego serca, bowiem jest to fantastyczna okazja, by poznać rytmy nowe, do tej pory nieznane, opatrzone pięknym wokalem i świetną warstwą rytmiczną.
Początkującym radziłbym zacząć od "Arabology". O tej płycie już pisałem, ale przypomnę - jest to jedyny album duetu Y.A.S, składającego się ze wspomnianej Yasmine oraz artysty znanego jako Mirwais. Dalej można iść w różne strony - jeśli pragnie się czegoś spokojniejszego, triphopowego, polecałbym raczej muzykę kultowego w Libanie zespołu Soap Kills (przy czym radziłbym zacząć od początku dyskografii - im wcześniejsza płyta, tym lepsza). Jeśli zaś woli się coś bardziej elektronicznego, można od razu przejść do solowej płyty goszczącej tu dziś artystki - "Ya Nass". Tytuł ten towarzyszy tylko nowszej, przeredagowanej wersji albumu. Starsza nosi po prostu tytuł "Yasmine Hamdan" i, z przykrością oznajmiam, jest nie do dostania. Gdyby jednak ktoś jakimś cudem wszedł w jej posiadanie, proszę dać znać, chętnie się poczęstuję.
Ocena: 9/10
Już jutro: Gnarls Barkley
niedziela, 14 września 2014
Y.A.S - Get It Right
Przedwczoraj obejrzałem najnowszy film Jima Jarmuscha, reżysera bardzo związanego z muzyką (w większości jego filmów warstwa muzyczna jest bardzo rozbudowana i starannie dopracowana). Nie inaczej było w przypadku "Only Lovers Left Alive". Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy w pewnym momencie (konkretnie w momencie, gdy Eve jedzie do domu Adama) usłyszałem w tle utwór "Gamil" duetu Y.A.S. Zdumienie było o tyle większe, że tego samego dnia w drodze do szkoły słuchałem właśnie ich jedynej płyty - "Arabology". Z początku uznałem, że dobór takiej muzyki w tym fragmencie filmu nie ma szczególnego sensu - wprawdzie jedną z filmowych lokacji był bliskowschodni Tanger, ale ta akurat część miała miejsce w taksówce w Detroit. Z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że było to doskonałe posunięcie, mające wprowadzić widza w odpowiedni nastrój. Poza tym (a może przede wszystkim) w dalszej części filmu na ekranie pojawia się Yasmine Hamdan, wokalistka Y.A.S.
Co zaś się tyczy innych muzycznych smaczków w tym obrazie - no cóż, jest tu dom naszego ulubionego Jacka White'a, jest różnica zdań w sprawie legendarnych amerykańskich wytwórni: Motown oraz Stax, jest koncert zespołu White Hills, jest kwartet smyczkowy Schuberta, są piękne gitary... Raj dla konesera muzyki. Chciałoby się mieszkać w pokoju takim jak ten Adama, najlepiej w Detroit właśnie.
Jeszcze kilka słów o Y.A.S: są oni uznawani za duet francuski (ponieważ we Francji został utworzony), choć jedna jego połówka - Mirwais - ma korzenie włosko-afgańskie, a druga - Yasmine Hamdan - pochodzi z Libanu. Na pierwszej i jedynej dotychczas płycie starali się pokazać (przez pryzmat muzyki elektronicznej z wyraźnymi wpływami etnicznej muzyki Bliskiego Wschodu) inną stronę świata arabskiego, stawiając ją w opozycji do stereotypowego obrazu Araba-terrorysty. Wyszło im to świetnie - głównie dzięki wyrazistemu stylowi Mirwaisa i zjawiskowemu wokalowi Yasmine. Polecam posłuchać.
Już jutro: Republika
czwartek, 1 maja 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)