Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jane's Addiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jane's Addiction. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2015

Jane's Addiction - Just Because


Jane's Addiction to jedna z grup, można by rzec, patronujących temu blogowi. Ich zdjęcie jest na banerze (druga kolumna od lewej, pośrodku), a to już coś znaczy. Powód ku temu jest prosty - to jeden z moich osobiście ulubionych zespołów. Dostarczają sporej dawki energii do działania przy odpowiedniej domieszce niezbędnego w tego typu muzyce mroku. Trochę tak jak Porcupine Tree - z tą różnicą, że zespół Perry'ego Ferrella nie bierze siebie zupełnie na poważnie.

Ocena: 8/10

Już jutro: Danny Boy & The Serious Party Gods

poniedziałek, 29 września 2014

10 ważnych piosenek

W zeszły wtorek, nie mając żadnego pomysłu na niedzielny post, zapowiedziałem niespodziankę. Jest już co prawda poniedziałek, ale macie wymyślony naprędce prezent.
Nie mówcie że nie słyszeliście o tym popularnym ostatnio łańcuszku internetowym polegającym na konieczności wymienienia dziesięciu książek, które wywarły na Was szczególny wpływ. Uznałem, że to samo można właściwie przenieść na muzykę. Oto przed Wami chronologiczna w miarę lista 10 piosenek, które zmieniły moje pojmowanie muzyki lub moją psychikę. Tak, takie też są.

1. Coldplay - "Twisted Logic"
"X&Y" to moja pierwsza płyta. Nie pierwsza której słuchałem, bo zawsze muzykę lubiłem, ale wcześniej były to płyty należące do mojego Taty - Młynarski, Nohavica, The Beatles, Nina Simone i wielu innych. Coldplay był zawsze zespołem "moim". Pierwszym. A ta piosenka była pierwszą stricte moją, która zaparła mi dech w piersiach.

2. TV On The Radio - "Ambulance"
Gdy pierwszy raz usłyszałem "Ambulance" nie do pomyślenia było dla mnie, że można w ten sposób zaśpiewać piosenkę. No bo jak to tak - bez instrumentów? Dźwięki paszczowe stworzone przez TV On The Radio bardzo przypadły mi do gustu, więc słuchałem ich dalej. Aż wreszcie pojawiła się płyta "Dear Science" i utwór "Love Dog", który sprawił, że pokochałem ich muzykę. Na psychikę mą najbardziej wpłynęły jednak utwory "Don't Love You" oraz "Blind" - ale to później, w okolicach zeszłego roku.

3. Gorillaz - "Cloud Of Unknowing"
Katharsis, uniesienie w inny świat. Tę piosenkę chciałbym usłyszeć na moim pogrzebie. W sumie trochę niefortunny dobór słów.

4. Yeasayer - "Rome" (live)
Yeasayera poznałem dzięki artykułowi w Gazecie Wyborczej. Na przykładzie "Live At Ancienne Belgique" Yeasayera właśnie oraz EPki "Landmarks Of Lunacy" autorstwa grupy Klaxons opisany był tam fenomen darmowego udostępniania muzyki w internecie. Płyty ściągnąłem i przesłuchałem. Drugą z nich doceniłem dopiero po latach kilku, lecz "Live At Ancienne Belgique"do gustu przypadło mi od razu. Ta nowa energia (szczególnie ukazana w "Rome") otwarła mnie na muzykę dziwną. Bez tego nigdy nie przekonałbym się choćby do M.I.A.

5. Metronomy - "Love Underlined"
"The English Riviera" to moja pierwsza płyta Metronomy. Poznałem ją dzięki utworom singlowym - "The Look" oraz "The Bay". Były ciekawe, więc płyty odważyłem się posłuchać. No i na niej odkryłem "Corinne" oraz "Love Underlined", które mnie porwały. Dzięki temu bardzo zainteresowałem się ich kolejną płytą - "Love Letters" - która zapewne pojawi się kiedyś w pełnej wersji w ramach recenzji.

6. Liars - "No Barrier Fun"
Drugie po TV On The Radio zanurzenie się w muzykę mroczną. Psychodelia grupy Liars była i jest bardzo wciągająca. Z kolei "No Barrier Fun" było chyba najbardziej szokującym w pierwszej chwili utworem.

7. Jane's Addiction - "Ted, Just Admit It"
Coś zupełnie nowego - ostre gitary, mocny wokal, te słowa Teda Bundy'ego w drugiej minucie piosenki (polecam poczytać co nieco o nim samym i o umieszczeniu go w piosence) oraz okrzyk "Sex is violent". I szaleństwo tuż po nim.

8. Tomek Makowiecki feat. Daniel Bloom & Józef Skrzek - "Dziecko Księżyca"
Jeden z najpiękniejszych polskich utworów. Może w historii, może tylko w XXI wieku. Ale niezaprzeczalnie piękny, przenoszący w inną (nie)rzeczywistość.

9. Fela Kuti - "Zombie"
Zapoznając się z całą dyskografią Damona Albarna napotkałem na zespół o nazwie Rocket Juice & The Moon. Składał się on z Albarna, Flea oraz Tony'ego Allena. Ten ostatni mnie zainteresował - był ponoć legendą afrobeatu. Nie miałem wówczas pojęcia cóż to za gatunek, zacząłem więc szukać najbardziej reprezentatywnego dla niego utworu. Tak natrafiłem na "Zombie", które mnie zachwyciło i spowodowało do zagłębienia w muzykę okołoafrykańską.

10. Darkside - "Metatron"
O tym utworze już pisałem. Przypomnę więc tylko, że to najlepszy utwór jaki słyszałem od dawien dawna. Po prostu arcydzieło.

Nie nominuję oczywiście nikogo, nie zamierzam rozpętywać kolejnego łańcuszkowego piekła, ale bynajmniej nie obrażę się na Was, jeśli w komentarzach pod postem lub na facebookowej stronie bloga podzielicie się swoim wyborem piosenek.

Już jutro: Tomek Makowiecki

czwartek, 25 września 2014

Recenzja (1): Jane's Addiction - Nothing's Shocking


Od dziś, w nieregularnych zapewne odstępach czasu, ukazywać się tu będą recenzje pełnych płyt. Polegać on będzie na przybliżaniu Wam, drodzy czytelnicy, utwór po utworze, klasycznych często albumów, które znam na pamięć i o których jakości mogę osobiście zaświadczyć. Zaczynamy od Jane's Addiction i  ich debiutanckiego krążka "Nothing's Shocking".

Najpierw drobne wprowadzenie. Jane's Addiction powstało w latach 80. XX wieku. Przez pierwsze dwa lata Perry Farrell wraz z ekipą skupiali się raczej na pracy w terenie. Do studia weszli dopiero w roku 1987, co poskutkowało wydaniem debiutanckiej płyty zatytułowanej "Nothing's Shocking" w roku 1988. Płyta jest jakby wizytówką grupy - kontrowersyjna okładka, mocne teksty, ostre gitarowe granie. Wszystko zaczyna się jednak od...
  1. "Up The Beach" - ...utworu nie tak ostrego, mającego raczej wprowadzić w klimat albumu. Ale już w tym utworze widać pewne cechy przewijające się przez całą twórczość JA - choćby charakterystyczna gitara Dave'a Navarro (o którym więcej tu), ważna rola basu Erica Avery'ego (zastąpionego później chwilowo przez Flea, o którym jeszcze wspomnę, a później - już na stałe - przez Chrisa Chaneya) i psychodeliczny wokal Perry'ego Farrella.
  2. "Ocean Size" - tu nadal nie pokazują wszystkiego co potrafią. Można powiedzieć że to swego rodzaju pomost między ich mroczną stroną objawiającą się choćby w "Up The Beach", a energicznymi gitarami rodem ze "Standing In The Shower... Thinking" (o którym za chwilę).
  3. "Had A Dad" - jeden z najbardziej typowo rockowych utworów Jane's Addiction. Melodia jest tu dość prosta, na pierwszy plan wysuwa się więc wyrazisty tekst. Zawsze ciekawił mnie jednak refren - spowolniony lekko, wprowadzający iluzję zmiany metrum. Interesujące od strony teoretycznej.
  4. "Ted, Just Admit It..." - arcydzieło. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy, również pierwszy trwający ponad 5 minut. Jego następcami zostaną "Summertime Rolls" z tego samego krążka (utwór nie tak wspaniały, ale budzący jakby pewną nostalgię), a także "Three Days" (jeszcze dłuższe, jeszcze bardziej tkwiące w mroku), "Then She Did..." (ze wspaniałą partią skrzypiec i basu) oraz "Of Course" (utrzymane w klimacie kolorowej psychodelii) z płyty następnej - "Ritual de lo habitual". No i nie można przy "Tedzie..." nie wspomnieć o tym charakterystycznym okrzyku "Sex is violent!" który prowokuje gitary do nagłego rozpędu.
  5. "Standing In The Shower... Thinking" - jeden z żywszych utworów, kiedyś uznawałem go też za jeden ze słabszych. Z perspektywy czasu dostrzegam jednak, że (choć nadal nie należy do moich ulubionych) jest wyjątkowo zmyślnie skonstruowany. Znowu - smaczek dla teoretyków muzyki rockowej (których naprawdę na świecie nie brak).
  6. "Summertime Rolls" - jak "Standing In The Shower..." przyspieszało tempo albumu, tak "Summertime Rolls" je zwalnia. Jak pisałem wyżej - utwór już nie tak doskonały jak "Ted, Just Admit It...", ale na tyle emocjonalny (w porównaniu do reszty piosenek JA) i spokojny, że wzbudza w człowieku uczucia odmienne niż inne utwory z tej płyty.
  7. "Mountain Song" - najcięższy bodaj utwór na płycie. Dorównuje mu tylko "Pigs In Zen", znajdujące się jednak tylko na rozszerzonej, cyfrowej wersji albumu.
  8. "Idiots Rule" -  pierwszy utwór JA z udziałem Flea - basisty RHCP. Tutaj akurat artysta udzielał się jako trębacz. Jest energicznie, na swój sposób żartobliwie. Trochę jak w "Standing In The Shower... Thinking". Kolejny utwór z ostrym, wyrazistym tekstem o zabarwieniu anarchistycznym.
  9. "Jane Says" - w całej swej (pozornej przynajmniej) prostocie jest to chyba najłatwiejsza piosenka na płycie. Nie dziwi więc fakt, że - jeśli kierować się liczbą wyświetleń na portalu YouTube - jest to najpopularniejsza piosenka Jane's Addiction. Poprzez tekst jest to też jakby utwór programowy.
  10. "Thank You Boys" - po "Ted, Just Admit It..." oraz "Summertime Rolls" mój bezsprzecznie ulubiony utwór na płycie. Oczywiście z powodu swojej inności.
  11. "Pigs In Zen" - ciężko, ostro, gitarowo. Niedaleko stąd do Metalliki. Choć koneserem hardrockowych gitar nie jestem, docenić muszę świetną solówkę Dave'a Navarro.

Kalifornijczycy wydali później jeszcze trzy albumy studyjne. Trzeci w ich dorobku, czyli "Strays", nie jest szczególnie warty uwagi, zaś do dwóch pozostałych - "Ritual de lo habitual" oraz "The Great Escape Artist" zapewne jeszcze powrócimy.

Ocena: 9/10

Już jutro: Massive Attack

wtorek, 23 września 2014

Jane's Addiction - Summertime Rolls


Niech dzisiejszy post będzie zapowiedzią tego, co dziać się tu będzie pojutrze (i do końca tego tygodnia). Dlatego dziś muzycznych opowieści nie będzie, wprowadzę Was tylko w moje plany na przyszły tydzień:
  • jutro krótka historia regresu Coldplaya i nadziei na lepsze jutro
  • pojutrze specjalna recenzja
  • w piątek na moment powrót do Massive Attacku
  • w sobotę lecimy z Jackiem Whitem z okazji zbliżających się koncertów w Krakowie
  • a w niedzielę jeszcze nie wiem co niespodzianka.
Enjoy.

Już jutro: Coldplay

niedziela, 13 kwietnia 2014

Pierwsza rocznica powstania HtR: 10 najważniejszych piosenek pierwszego roku HtR

1. Miike Snow - 'Cult Logic' (2013/04/15)

2. Rhye - '3 Days' (2013/04/19 & 2014/02/18)

3. Azealia Banks - '1991' (2013/05/22)

4. Al Green - 'Love and Happiness' (2013/07/22)

5. Frank Zappa - 'St. Alfonzo's Pancake Breakfast' & 'Father O'Blivion' (2013/08/21)

6. Kyū Sakamoto - 'Ue o muite arukō (Sukiyaki)' (2013/09/22)

7. Jane's Addiction - 'Ted, Just Admit It...' (2013/11/14)

8. DJ Shadow - 'Six Days' (2014/02/20)

9. Artur Rojek - 'Beksa' (2014/02/27)

10. Tomek Makowiecki feat. Józef Skrzek & Daniel Bloom - 'Dziecko księżyca' (2014/04/11)