Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychedelic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychedelic. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

czwartek, 11 grudnia 2014

Oneida - Changes In The City


Pozostajemy w klimacie rocka alternatywno-psychodelicznego - tym razem bardzo undergroundowa grupa Oneida. Kolejni po TVOTR i Liars brooklyńczycy, kilkukrotnie współpracujący zresztą z tymi ostatnimi. Oneida przenosi dokonania minimalistycznej muzyki poważnej na rocka, dzięki czemu wiemy jak brzmiałaby muzyka Steve'a Reicha, gdyby wziął się za nią zespół pokroju wspomnianych już Liars. Zazwyczaj mamy więc jeden bazowy riff gitarowy, do którego stopniowo dodawane są kolejne instrumenty bądź linie melodyczne. I tak przez kilkanaście minut, bo tyle trwają utwory Oneidy. Udany eksperyment muzyczny, bardzo absorbujący słuchacza (co nie pozwala na wykorzystanie tych utworów jako muzykę tła). Warto poświęcić na to (raczej dłuższą) chwilę.

Ocena: 8/10

Już jutro: David Lynch

środa, 10 grudnia 2014

Liars - Pure Unevil


Uwielbiam Liars, ale mam z nimi pewien problem. Polega on na tym, że im nowsze nagranie, tym mniej nowatorskie. Formuła im się po prostu wyczerpuje. Na taki stan rzeczy nie ma nawet wpływu fakt, że stopniowo zmieniają instrumentacje i od "Sisterworld" korzystają z coraz większej ilości elektroniki.
Akurat "Pure Unevil" pochodzi z płyty zatytułowanej zwyczajnie "Liars", która wydana została w okresie twórczości dla nowojorczyków bodaj najlepszym. Można powiedzieć, że album ten był ostatnim, wyjątkowo mocnym akordem przed zmianą stylistyki i zarazem kolejnym podwyższeniem poprzeczki sobie samym. Później było "Sisterworld", jeszcze zbliżone klimatem do "Liars", a następnie, jak już wspomniałem, panowie odeszli w stronę muzyki elektronicznej. Ona również nie jest zła - i "WIXIW", i "Mess" to świetne płyty. Problem polega jednak na tym, że kompozycyjnie powielają schematy swoich poprzedniczek, a i instrumentalnie nie są żadną nowością (podobnie zdarzało się grać nawet TV On The Radio - znajomym Liars z brooklyńskiego podwórka).
Nowe płyty Liars ukazują się średnio co dwa lata, więc do 2016 roku musimy niecierpliwie czekać na kolejną. Damy radę, bo w międzyczasie możemy słuchać "Pure Unevil", "Scarecrows On A Killer Slant" w interpretacji Tundego Adebimpe oraz "Left Speaker Blown". Do usłyszenia.

Ocena: 9/10

Już jutro: Oneida

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Animal Collective - Guys Eyes


Było wczoraj sporo o Animal Collective, więc proszę - mamy przed sobą album "Merriweather Post Pavillion" - uznawany za najłatwiejszy i jeden z najlepszych w dorobku grupy. Słucha się tego naprawdę dobrze, bo jest to kawał świetnej roboty. Nie jest to muzyka dla każdego, bo przede wszystkim jest dość głośno i (może dla niektórych) chaotycznie. Jeśli jednak lubicie Yeasayera, Tame Impala, Klaxons, The Horrors albo dowolny inny zespół zahaczający chociaż o klimaty psychodeliczne, musicie znać dokonania AC. Bez nich wspomniane zespoły grałyby pewnie inaczej niż mają to w zwyczaju. Zatem proszę słuchać - z obowiązku melomana.

Ocena: 9/10

Już jutro: Sztywny pal Azji

niedziela, 30 listopada 2014

Tame Impala - Keep On Lying


Wchodzimy w oniryczny świat twórczości grupy Tame Impala. Można powiedzieć, że jest to rockowa wersja Animal Collective - pierwiastek psychodeliczny występuje u obu zespołów, zmieniają się tylko instrumentacje (gitary vs elektronika). I melodyka, i rytmika okazują się podobne. Czemuż więc to AC wpisało się na stałe do kanonu muzyki alternatywnej? Głównie dlatego, że zmieniło ją samą w stopniu znaczącym (choćby inspirując Yeasayera i spore grono innych wykonawców). Panowie z Tame Impala nie dokonali jeszcze niczego takiego i, przy całej mojej do nich sympatii, wątpię by dokonali. Co prawda grają muzykę wyjątkowo solidną i dość nawet pomysłową, ale przy aktualnym natłoku nowych koncepcji muzycznych nie sposób jest przebić się z czymś do muzycznego panteonu. A jednak życzę tego Australijczykom z całego serca, ponieważ śmiem twierdzić, że przewyższają jakościowo Amerykanów. W zestawieniu dwustu najważniejszych utworów wg portalu Pitchfork (dość zresztą moim zdaniem wątpliwym) ich utwór "Feels Like We Only Go Backwards" zajmuje miejsce jedenaste. A więc idą w dobrą stronę. Tylko tak dalej, a zajmą miejsce Animal Collective, które podobno po doskonałej płycie "Merriweather Post Pavillion" loty obniżyło.

Ocena: 8/10

Już jutro: Animal Collective

niedziela, 31 sierpnia 2014

Shugo Tokumaru - Katachi


Uwaga, dziś mamy do czynienia z japońską muzyką. Na szczęście nie jest to j-pop, tylko Shugo Tokumaru, grający alternatywną muzykę lekko zalatującą psychodelią. Przejawia się to głównie w jego zamiłowaniu do dysonansów. Jakimś cudem dysonanse tworzone przez tego japońskiego artystę brzmią jakby piękniej od innych. Nie mam zielonego pojęcia czemu tak jest, ale stawia go to na pozycji bodaj najciekawszego artysty odkrytego przeze mnie przynajmniej od początku tego roku.
Piosenka jest więc bardzo ładna, a co z teledyskiem? Cóż, jest on lepszy od piosenki. I normalnie byłbym z tego raczej niezadowolony - dobry wideoklip nie powinien przebijać muzyki jakościowo, by nie odciągać od niej uwagi i nie stawiać się na pierwszym miejscu. Doskonałym przykładem jak powinien wyglądać teledysk jest nasz wczorajszy gość, teledysk do "Bad Kingdom" Moderatu, w którym video łączy się z audio tworząc nową, ciekawą formę, wzmacniając przekaz utworu i nie koncentrując się ani na elemencie dźwiękowym, ani wizualnym. Nie da się ukryć, że teledysk do "Katachi" nieco odciąga od muzyki - sam mogłem się na niej skupić się dopiero przy drugim lub trzecim obejrzeniu go. To jest problem tego filmu - choć to on powinien wzmacniać wrażenia dźwiękowe, tutaj to muzyka wzmacnia wrażenia wizualne. Teledysk ten jest jednak po prostu wybitny, przez co wydaje mi się, że na dysproporcję jakościową można przymknąć oko. A kto stworzył ten majstersztyk animacji poklatkowej? Polski duet animatorów Kijek/Adamski - moi sąsiedzi z Blogspota ;-) . Zebrali za niego zresztą pokaźny worek nagród - i w ojczyźnie, i na obczyźnie. Prosimy o więcej.

Już jutro: Gorillaz