Wiracki to polski kompozytor muzyki filmowej, klasycznej i jazzowej; wybitny pianista, uczeń Jadwigi Rurańskiej (żony kompozytora Henryka Mikołaja Góreckiego). c.h.district to z kolei polski duet tworzący muzykę elektroniczną, a składający się z Mirosława Matyasika i Adama Białonia.
Tę notkę możecie uznać, moi drodzy, za drobne post scriptum do rankingu na najlepszy album roku 2014. "Radio Rewrite", które zawiera także "Piano Counterpoint" właśnie, znalazło się tam bowiem tuż za pierwszą dziesiątką. Z jednej strony to bardzo dobrze, iż w roku ubiegłym wyszło tyle wspaniałych albumów, że aż sam Steve Reich musi ustąpić im miejsca, ale z drugiej strony szkoda, bo tak brawurowe interpretacje jak ta Vicky Chow zasługują na więcej (dla porządku dodajmy - Chow była artystką wykonującą, utwór zaaranżował Vincent Corver, a napisał wersję oryginalną - czyli "Six Pianos" - oczywiście nie kto inny, a sam Reich). Niezwykłe jest choćby to, jak pianistka podchodzi do tej kompozycji - energicznie, ale i bez nerwów, z półuśmiechem na ustach. Nie przejmuje się drobnym potknięciem z początku utworu, tylko gra dalej, cały czas bez zaciśniętych zębów i na tak zwanym luzie. Wie co gra, wie jak ma to grać i wie, że nie powinna mięknąć w obliczu publiczności i wielkiego dzieła, jakim "Piano Counterpoint" z pewnością jest. Brawa dla tej pani.
Dostałem wczoraj piękną płytę. Składa się ona z trzech części: "Electric Counterpoint", "Piano Counterpoint" oraz "Radio Rewrite" (taki też jest tytuł całego albumu) - wszystko napisane jest oczywiście przez Steve'a Reicha. "Electric Counterpoint" to jeden ze słynniejszych utworów Reicha, zresztą chyba już kiedyś o nim napomykałem, ale już dwie kolejne części to również dla mnie zupełna nowość - choć nic to w sumie dziwnego, jako że "Radio Rewrite" ujrzało światło dzienne zaledwie kilkanaście miesięcy temu - w marcu 2013 (choć napisane zostało rok wcześniej), a "Piano Counterpoint" to nowa aranżacja innego utworu Reicha - "Six Pianos" z roku 1973. Ona także powstała dopiero w roku 2011, a premierę miała rok później. Cóż by o tym "Radio Rewrite" powiedzieć... Muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Jest to utwór wyjątkowo melodyczny jak na Reicha. Słucha się tego doprawdy fenomenalnie, najlepiej usiąść w ciemnościach i zupełnie oddać się muzyce, napawać tymi wspaniałymi dźwiękami płynącymi z głośników. To samo tyczy się też oczywiście dwóch pozostałych części, ale "Electric Counterpoint" znamy na pamięć, a "Piano Counterpoint" aż tak nie uderza (choć również jest wyśmienite). Dodajmy jeszcze tylko, że "Electric Counterpoint" jest tu fantastycznie wykonywane przez gitarzystę zaprzyjaźnionego z Reichem zespołu Radiohead - Jonny'ego Greenwooda, zaś w "Radio Rewrite" zawarte są fragmenty piosenek wspomnianego wyżej zespołu. Na tym zakończmy ględzenie i przejdźmy do treści właściwej - muzyki.
Ach, minimalizm, moja miłość... Jeden z najważniejszych nurtów współczesnej muzyki poważnej, rozwijany głównie przez Phillipa Glassa oraz Steve'a Reicha właśnie. Moim osobistym faworytem jest jednak Michael Nyman (który również już się tu pojawiał) - autor m.in. wielu ścieżek dźwiękowych - w tym tej do ulubionego przeze mnie filmu Petera Greenawaya "Kucharz, złodziej, jego żona i jej kochanek". Wróćmy jednak do Steve'a Reicha. Nie będę udawał, że jest to muzyka łatwa. Nie jest, trzeba się na tym naprawdę skupić. Dotyczy to zresztą zarówno słuchaczy, jak i wykonawców (co doskonale widać na załączonym nagraniu).
Do tych, którzy obawiają się, że ich ucho nie jest wyrobione: nie przestraszcie się tego utworu. Spróbujcie posłuchać przynajmniej pierwszych dwóch minut (czyli swego rodzaju wstępu) i zobaczcie, czy jesteście gotowi na prawdziwą akcję. Jeśli nie, polecam posłuchać najpierw wspomnianego już Michaela Nymana i jego "Memorialu" (utworu otwierającego wymieniony wyżej soundtrack) lub dowolnej (najlepiej trzeciej) części "Electric Counterpoint" Steve'a Reicha. Jest to coś znacznie łagodniejszego - w wypadku "Electric Counterpoint" nastrojem lekko zbliżonego do pierwszej części "Tubular Bells" Mike'a Oldfielda. Coś, na czym można nauczyć się słuchać takiej muzyki. W moim wypadku zadziałało.
Oooh, that's a beautiful one. Fantastic piece of music taken from Michael Nyman's soundtrack to the movie called 'The Cook, the Thief, His Wife and Her Lover' (I must see it). Enjoy.
Tomorrow: Scars on Broadway
PS: Sorry for being late, currently I'm not at home, it was a bit unusual day of mine. Tomorrow we're back to normal.