Ten utwór sprawił mi niemałą zagwozdkę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip Hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip Hop. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 marca 2015
Dragon Ash - Shizuka na Hibi no Kaidan o (Climbing The Stairs Of Quiet Days)
Ten utwór sprawił mi niemałą zagwozdkę.
środa, 11 marca 2015
The Jon Spencer Blues Explosion feat. Killah Priest - Greyhound Part Two (GZA Remix)
Jeszcze nie wynurzamy się z hip hopu.
wtorek, 10 marca 2015
A Tribe Called Quest - Can I Kick It
Gdy drugiego marca pisałem o ważnych wydarzeniach w muzyce, popełniłem karygodną pomyłkę.
niedziela, 8 lutego 2015
Tworzywo Sztuczne - Moje piórko
Niezwykły jest to album duetu Fisz Emade. Wydany jeszcze jako Tworzywo sztuczne, zatytułowany "Wielki ciężki słoń", może spokojnie uchodzić za jeden z najlepszych w bogatym dorobku tych panów. O jakości płyty stanowią choćby utwory takie jak "Moje piórko", łączące wyjątkowy śpieworap Fisza z dość eksperymentalnymi jak na tamte czasy podkładami Emade. Do tego dochodzą fantastyczne teksty i voilà - mamy świetny kawałek.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
TV On The Radio - Say You Do
A to taka perełka z debiutanckiego albumu jeszcze dwuosobowej podówczas grupy TV On The Radio. Płyta nazywa się "OK Calculator" (co jest jawnym nawiązaniem do tytułu jednej z najlepszych płyt ostatniej dekady XX wieku - "OK Computer" zespołu Radiohead) i została wydana w roku 2002 w nakładzie bardzo ograniczonym. Co jednak najważniejsze, można ją z czystym sumieniem ściągnąć z internetu. Tunde w jednym z wywiadów stwierdził bowiem, że mu to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, cieszy się z faktu, że ludzie nadal tego słuchają i im się to podoba. Nic w gruncie rzeczy dziwnego, bo płyta jest całkiem przyjemna. Nie jest to arcydzieło (do tego jej daleko), lecz widać tu już pomysłowość, która w latach późniejszych przyniosła brooklyńczykom uznanie przecież spore. "Say You Do" jest tu chlubnym wyjątkiem - co prawda nie tak kreatywne jak na przykład "Freeway" albo "Yr God", ale muzycznie dobre na tyle, że spokojnie mogłoby znaleźć miejsce na jednym z longplayów (a przynajmniej na jakiejś małej, nikomu nieprzeszkadzającej EPce). Nie znalazło - trudno. Ale mamy "OK Calculator". Zawsze to coś.
Ocena: 9/10
Już jutro: Alt-J
sobota, 10 stycznia 2015
Łona i Webber - Wyślij sobie pocztówkę
Kolejny niebanalny polski utwór hiphopowy. Tekst - co warte zauważenia - bez przekleństw i pochwał używek, inteligentny, lekko prześmiewczy. Beaty również nie odstają. Można autorom piosenki pogratulować, bo słucha się tego wyśmienicie. Zastrzeżenie mam tylko jedno, w dodatku wyjątkowo błahe - dotyczy ono tembru głosu Łony. Jest to jednak wyłącznie kwestia gustu. Mogę więc z czystym sercem polecić zarówno tę piosenkę, jak i inne dokonania duetu Łona i Webber.
Ocena: 9/10
Już jutro: Caribou
niedziela, 4 stycznia 2015
Ghostface Killah feat. Kandace Springs - Love Don't Live Here No More
Ghostface Killah wydając 8 grudnia 2014 swój najnowszy album - "36 Seasons" - sprawił nam ładny prezent pod choinkę. Nie jest w tak doskonałej formie jak na płycie poprzedniej, nagranej z Adrianem Younge - "Twelve Reasons To Die" - lecz nadal brzmi zaskakująco świeżo. Teksty są jak zwykle świetne, rap bardzo emocjonalny. a beaty całkiem interesujące. Na dodatek świetnie ułożyła się współpraca Ghostface'a z Kandace Springs - w tym utworze uzupełniają się naprawdę znakomicie. Miły powrót starego znajomego.
Ocena: 8/10
Już jutro: Afro Kolektyw
wtorek, 11 listopada 2014
The Streets - Has It Come To This
Pierwszy singiel z albumu "Original Pirate Material", który uważany jest za jeden z najlepszych w historii brytyjskiego rapu. Słychać tu wyraźne inspiracje Wu-Tang Clanem (czyli grupą wybitnie HTRową) - szczególnie jeśli chodzi o beat, bo już rap Mike'a Skinnera jest znacznie bardziej stonowany niż choćby ten Method Mana. Muzyka faktycznie ciekawa, ale na dłuższą metę raczej męcząca - polecam więc przesłuchać całą płytę, z której pochodzi ten utwór i zdecydować, czy jest to rzecz konkretnie dla Ciebie i czy nie wolisz się przenieść na coś bardziej klasycznego (Gang Starr czy wspomniany już Wu-Tang).
Ocena: 8/10
Już jutro: Coldplay
niedziela, 2 listopada 2014
Pablopavo i Ludziki - Mikołaj
Niedawno było tu już coś na temat polskiego hip hopu, rozwińmy więc temat. Ale dziś wyłącznie muzycznie - poprzez wysłuchanie najbardziej hiphopowej piosenki Pablopavo z ostatniej płyty. Jest to opowieść o mocno umiarkowanie świętym Mikołaju. Bardzo smutna - jak większość opowieści artysty - "Warszawa Wschodnia", "CSI Stegny" i tak dalej.
Choć właściwie Pablopavo nie tylko opowieści pisze smutne. Nawet niektóre bardziej "typowe" piosenki, jak na przykład "Do stu", choć na pozór wesołe, w rzeczywistości potrafią wzruszyć do głębi.
Ocena: 9/10
Już jutro: Sia
czwartek, 30 października 2014
O.S.T.R. feat. Cadillac Dale & DJ Haem - Rise Of The Sun
Przyznam szczerze, nie przepadam za polskim hip hopem. Po prostu zazwyczaj jest to muzyka słaba i niegodna zainteresowania. Nadzieję na poprawę sytuacji i zastąpienie panów Pei, Grubsona i innych, którzy nigdy na scenie muzycznej nie powinni się pokazywać, dał niedawno młody raper Zeus, ale i on niestety po pewnym czasie pięknie wpisał się w obraz polskiej muzyki ulicy. Z kolei Kaliber 44 i Paktofonika (do których, nawiasem mówiąc, mimo nieocenionych zasług dla krajowego hip hopu, nadal nie mogę się przekonać) to już melodia przeszłości. Zdarzają się oczywiście chlubne wyjątki: Fisz - choć jego hip hop należy określić mianem alternatywnego (a na dodatek odchodzi on ostatnio w stronę rocka i elektroniki), Pablopavo - z nim sytuacja jest podobna (z tym że on odchodzi w stronę poezji śpiewanej), L.U.C. (ze świetną płytą pt. "Kosmostumostów"). Jak widać, cały czas obracamy się jednak w kręgu hip hopu raczej alternatywnego, a przynajmniej niezbyt zbliżonego do swych afroamerykańskich korzeni.
I tu do gry wkracza O.S.T.R. Słyszę go po raz chyba pierwszy - to znaczy po raz pierwszy go słucham, bo świadom jego istnienia byłem (pewnie znam nawet jakieś jego utwory, tylko nie zdaję sobie z tego sprawy). I cóż zastaję? Niebanalny tekst (odwołania do Komedy i filozofii!), świetny beat, doskonały występ gościnny Cadillaca Dale'a - aż jestem ciekaw czy cała twórczość łodzianina brzmi podobnie. Jeśli tak - to świetnie, nie wiedziałem, że Polsce istnieje porządny "klasyczny" (w miarę) hip hop. Jeśli nie - miejmy nadzieję, że artysta dalej pójdzie w tę stronę i wykształci na polskim rynku muzycznym nową jakość. Wszyscy będziemy mu za to niezmiernie wdzięczni.
Ocena: 8/10
Już jutro: Scars On Broadway
czwartek, 16 października 2014
Fisz Emade Tworzywo feat. Justyna Święs - Pył
To jest porządny polski hip hop. Alternatywny, żeby nie było. Choć w sumie nie wiadomo czy po nadchodzącej płycie Fisza (noszącej tytuł "Mamut") można spodziewać się sporej dozy hip hopu. Ta piosenka wskazuje raczej na pójście w odmienną stronę - mianowicie w stronę muzyki elektronicznej oraz dance'u. Ma to również sens w kontekście kilku ostatnich wydań "Magla Wagli" w radiowej Trójce, gdzie Fisz od jakiegoś czasu prezentuje mniej niż dotychczas gitarowej zazwyczaj muzyki alternatywnej - nacisk przeniósł bowiem na elektronikę, disco lat 80., a nawet soul. Przypomnijmy - "Magiel Wagli" to audycja współprowadzona przez Wojciecha Waglewskiego i jego syna Bartosza - czyli Fisza właśnie.
Nie wiadomo zatem zupełnie czego oczekiwać. Jedno jest jednak prawie pewne - nie zostaniemy zawiedzeni. Wypada więc czekać do 5.11 roku bieżącego - wtedy ukaże się "Mamut". A na razie zostawiam Was ze świetnym "Pyłem" z gościnnym udziałem wokalistki The Dumplings - Justyny Święs.
Już jutro: Neneh Cherry
poniedziałek, 6 października 2014
Nicolas Jaar - Love You Gotta Lose Again
Genialna płyta duetu Darkside - na który, przypomnę, składali się Dave Harrington oraz Nicolas Jaar - sprawiła, że musiałem przybliżyć sobie dokonania solowe obu tych panów. Jako, że drugiego już odrobinę znałem, stwierdziłem, że zacznę od niego. Odkryłem więc jego utwory z albumu "Inès" nagranego w ramach Clown N Sunset Collective. Sam ten kolektyw jest zbiorem artystów wydających pod szyldem wytwórni o nazwie Clown And Sunset właśnie. "Inès" zawiera więc pięć bodaj utworów Jaara (w tym jeden nagrany z Soulem Keitą jako Soul & Nico), dwa utwory samego Keity, kolejne dwa autorstwa Nikity Quasima oraz jeden będący kolaboracją wszystkich powyższych artystów. Nawiasem mówiąc, nie przejmujcie się nieznajomością tych wszystkich nazwisk, słuchając tej muzyki też obracam się raczej w kręgach mi nieznanych.
Wracając do Nicolasa: utwór dziewiąty z tej płyty, goszczący dziś u nas - "Love You Gotta Lose Again" - jest chyba najbardziej godny uwagi. Co prawda w jednej z recenzji na portalu residentadvisor.net został ostro zjechany przez człowieka o nazwisku Todd L. Burns, ale mam nieodparte wrażenie, że oprócz "Tribute To My Mother" jest to najmocniejszy utwór na płycie. Na pierwszy rzut oka (ucha?) słuchać świetny mix i doskonały dobór sampli.
Nie twierdzę bynajmniej, że utwór ten dorównuje "Metatronowi" Darkside'u lub "Space Is Only Noise" samego Jaara, ale mimo, że to właściwie jedna z jego pierwszych prac, po autorze już widać to muzyczne wyczucie, którym wykazuje się do dziś. Prawda, poszedł w trochę inną muzykę (bo ten utwór, przywołując wspomnianą już recenzję, faktycznie nawiązuje do hip hopu), ale to nadal jest ten sam utalentowany Nico. Czekamy więc z niecierpliwością na jego kolejne nagrania.
Już jutro: Tony Allen
piątek, 26 września 2014
Massive Attack feat. Mos Def - I Against I
Aj, pospieszyłem się we wtorek z tą zapowiedzią. Chciałem omówić dziś album "Heligoland", ale zapomniałem jakimś cudem o pojawieniu się pierwszej recenzji całej płyty, na którą ostatni album MA z pewnością zasługuje, a umieszczać dwóch odcinków tak czasochłonnego cyklu dwa dni pod rząd nie będę. Na domiar złego (dobrego?) odkryłem też dawno zapomnianą przeze mnie wspaniałą piosenkę Coldplaya, która spokojnie mogłaby się tu dziś znaleźć. A tak - nici z tego. Trudno, czas na nią przyjdzie w poniedziałek. Dziś za to mroczny bardzo utwór Massive Attacku z udziałem Mos Defa. Jest to bez wątpienia jeden z najbardziej surowych utworów w ich twórczości, nic więc dziwnego, że znalazł się jedynie na singlu "Special Cases", a nie na żadnym longplayu.
Już jutro: Jack White
sobota, 6 września 2014
Miles Davis - Doo Bop
Ze wszystkich płyt Milesa Davisa ta jest moją ulubioną. Oczywiście, są lepsze, to nie ulega wątpliwości. Ale ten (wydany pośmiertnie) album zaskakuje wyjątkowo dobrym połączeniem bebopu, hip hopu oraz jazzu. Trąbka mistrza brzmi świetnie akompaniując rapowi Easy Mo Bee i samplom przez niego wybranymi. I szkoda tylko, że Miles Davis nie zdążył dokończyć tego albumu i nagrać kolejnych. Bo zwrotem w stronę hip hopu mógł bardzo wysoko postawić poprzeczkę przed następcami i umilić nam wszystkim życie tak fenomenalną muzyką.
Już jutro: Kasabian
czwartek, 21 sierpnia 2014
Mos Def - Sunshine
Mos Def jest wszędzie.
Oprócz swoich świetnych solowych nagrań (produkowanych m.in. przez Kanye Westa - tak jak to) i goszczenia u innych artystów (mowa tu np. o Gorillaz oraz Massive Attacku - piosenka z jego udziałem znalazła się przecież zresztą w moim przedwczorajszym zestawieniu najważniejszych nurtów w twórczości tej grupy) pojawia się również na ekranie: grał w jednym z odcinków "Doktora Housa" i wykreował prześmieszną rolę Forda Prefecta w ekranizacji "Autostopem przez galaktykę" pióra Douglasa Adamsa.
I niech sobie ten Mos Def będzie wszędzie, bo robi to co lubi i doskonale mu to wychodzi.
Już jutro: Joy Division
poniedziałek, 28 lipca 2014
Eminem - Lose Yourself
Na początku chciałbym ostrzec, że wielbiciele Eminema mogą poczuć się tu srogo dotknięci. W związku z tym odradzam im czytanie tego posta i posłuchanie sobie jakiegoś porządnego hip hopu (może być to).
Oto jedyna bodaj piosenka Eminema którą jestem w stanie zdzierżyć. Czemu jedyna? Bo po prostu go nie lubię. I nie jest to wcale kwestia tego, że nie lubię hip hopu - uwielbiam hip hop. Sęk w tym, że Eminem go nie uprawia - on uprawia gatunek, który można nazywać hip popem. Jest to zazwyczaj rapowany pop z pewnymi elementami hip hopu (np. samplami). W kierunku hip popu swego czasu odwrócił się nawet lubiany przeze mnie Jay-Z, w tym klimacie często siedzi również Snoop Dogg. W samym hip popie również nie ma jednak nic złego - kilka lat temu niezmiernie spodobała mi się taka właśnie popowa piosenka Jaya-Z - "Empire State of Mind" - nagrana z Alicią Keys.
W Eminemie nie podoba mi się jego nastawienie do muzyki oraz to, jak odbierają go fani. Jest uważany za kogoś, kto zmienił podejście do hip hopu na świecie. Błąd - on zmienił podejście do rapu, stworzył swój odrębny styl. Ale rap to nie gatunek. Rapują oczywiście głównie hiphopowcy, ale rapuje też Kazik w swoich typowo rockowych lub altrockowych utworach takich jak "Inwazja waranów" lub "Jeden przykład fortuny z rodzimego kraju", rapuje Plan B na swojej popowo-soulowej płycie "The Defamation of Strickland Banks".
Eminem jest również uważany za kogoś wyjątkowego, bo jako biały "przebił się" w czarnym hiphopowym środowisku. Tylko problem polega na tym, że oprócz rzekomego przebicia się trzeba jeszcze zaprezentować coś szczególnego, nietypowego. Eminem jest do bólu szablonowy - mówię tu i o tekstach, i o warstwie muzycznej. Jego piosenki mogłyby zostać równie dobrze napisane przez Lil Wayne'a lub innego artystę jego pokroju. Jedynym więc na razie wyróżnikiem Eminema jest jego styl rapowania, który też jednak do rewolucyjnych nie należy.
Czemu więc Eminem jest najlepiej sprzedającym się artystą XXI wieku? Dlatego że jest biały. I tak, jest to dość drastyczna diagnoza, ale inaczej nie da się tego wytłumaczyć. Marshall Matters to ktoś, z kim mogą identyfikować się młodzi europejscy lub amerykańscy "rebelianci" (naturalnie niezrozumieni przez otaczającą ich rzeczywistość), którzy oczywiście jak Eminem chcą być bogaci i uwielbiani (patrz teksty na pierwszej, wyjątkowo marnej zresztą, płycie Eminema). Nie mogą jednak identyfikować się z czarnym (choć często znacznie lepszym) raperem, takim jak RZA, bo problemy kogoś takiego jak Eminem są im bliższe od problemów przedstawianych w tekstach czarnoskórych artystów (np. dyskryminacja rasowa, życie zgodne z kodeksem miejskiego samuraja, walki gangów - no, przyznajmy, są to sprawy dość odległe dla nastoletniego krakowianina lub londyńczyka).
Mamy tu więc wzór na doskonale sprzedającego się artystę: hip hop (uwielbiany przez masy) + biały człowiek (bo czarny człowiek jest gorszy od białego - duh!) + legenda o przebijaniu się do muzycznej elity i bogatego świata (choć w rzeczywistości przebijać się wcale za bardzo nie musiał, a "8. mila" jest znacznie podkoloryzowana). Muzyka może być przeciętna, ale ona przecież się nie liczy. Kogo obchodzi wysoki poziom kultury muzycznej?!
Już jutro: Jack White
piątek, 18 kwietnia 2014
wtorek, 25 marca 2014
piątek, 7 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)